I ty, Aaronie, przeciwko mnie?! Nabrałam ochoty trzepnąć chłopaka za jego rozbawienie, ale postanowiłam się jeszcze pohamować, jednak nie umiałam powstrzymać krótkiego przewrócenia oczami, a połowę twarzy ukryłam za kubkiem. Czym zaskrobił sobie moją uwagę i sympatię? Zwaliłam to na brak zajęcia, moje przywiązanie do tej przeklętej kulki, obecność matki i to, że wydawał się całkiem obiecującym znajomym.
- To może powinnam była wcześniej uciec, a ciebie zostawić na pastwę gradu pytań matki? - Zanim pomyślałam i zdążyłam ugryźć się w język, z moich ust padły rzeczone słowa. Brunetka parsknęła cichym śmiechem, a jej spojrzenie przeskakiwało pomiędzy mną, a przeraźliwie wysokim wielkoludem. Matka doskonale wiedziała o mojej orientacji seksualnej oraz o tym, że na pewno nie żywiłam do niedawno poznanego takiej sympatii, ani tego typu uczuć oraz zainteresowania, więc bawienie się w swatkę mogła sobie odpuścić. Wypuściłam powietrze przez usta i przymknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam, z radością zauważyłam, że mi i ciemnowłosemu skończyła się herbata.
- Idę przynieś więcej herbaty. - I chcąc jak najszybciej się wyrwać, chciałam popędzić tak daleko, jak będę mogła na tych szpilkach, oczywiście nie było mi to dane. Natychmiast zostałam powstrzymana przez rodzicielkę, która trzymała w dłoniach dzbanek naparu. Jakim cu... Ech, nie będę pytać, ale jedno jej musiałam przyznać. Przygotowała się.
- Mam nadzieję, że z nią wytrzymasz. Arisa uwielbia pakować innych w kłopoty. - Nalała mi i jemu herbaty, przy okazji nie przestając mówić.
- Bez przesady - wymamrotałam, czerpiąc ciepło z przedmiotu.
- Sone, Camelot, biblioteka, idiotyczne wyzwanie. - Cztery słowa, a tak dużo mówią!
- Nie było tak źle - powiedziałam, przeciągając samogłoski i odwróciłam wzrok.
- Połowa skrzydła była zniszczona...
- Mamo, ostatni głupi wypadek. - Nie ma to jak subtelna zmiana tematu! Matka machnęła lekceważąco dłonią, ale z jej wzroku wyczytałam, że dała za wygraną.
- Więc po prostu nie zawsze wierz niewinnej mince i uśmiechowi Ari - dodała, a ja zastanawiałam się, kiedy coś jeszcze palnie lub zapyta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz