wtorek, 30 czerwca 2015

Od Gen, CD reszta wesołej gromadki

Nie wiedziałam czy się cieszyć, czy się martwić iskierkami w oczach kobiety, jednak nie mogłam długo nad tym myśleć, bo do pomieszczenia wpadła Skyler. Nadal złorzeczyła, ale miała ze sobą laptop, który wyglądał na działający. Czyli możemy spodziewać się, że brunetka w najbliższym czasie nie będzie miała żadnych większych morderczych intencji, z naciskiem na większych. Nagle przed oczami mignęły mi kolorowe kartki, które wylądowały w rękach dyrektorki i mamy. Uniosłam wysoko brwi, a moje oczy automatycznie zaświeciły się zainteresowaniem. Chwilę później poczułam woń cytrusów, która nijak pasowała do aury bijącej od kartek. Później moje spojrzenie poleciało w kierunku kobiet, które uśmiechały się tajemniczo.
- Opowiadać, opowiadała, ale nie za wiele. Jednak na zjazdach rodzinnych ktoś inny nam to rekompensował. - Parsknęłam śmiechem, widząc zdezorientowaną minę mamy. Wujek Jack i ciocia Silia zawsze gromadzili całe młodsze pokolenie w jednym pokoju, najczęściej padało na opuszczoną bibliotekę albo strych, i opowiadali nam o paru ciekawych chwilach z życia wszystkich naszych rodziców z nimi włącznie. Pośmiać się mogliśmy i kilka interesujących faktów, bardzo interesujących, się dowiadywaliśmy, jednak wiedzieliśmy, że nie wszystko nam mówili, co nie znaczy, że poprzestawaliśmy na tym, co nam opowiadali i sami szukaliśmy. Nawet udawanie idiotki z evencorem w dzieciństwie nie pomagało.
- Ale jeśli ma pani jakieś interesujące historię, to chętnie posłuchamy - dodała zaraz Leia, mrugając oczami z miną niewiniątka. Mama posłała nam mordercze spojrzenie, ale uśmiech zdradzał jej rozbawienie i wiedziałam, że nie mogła być na nas w tej chwili zła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz