sobota, 13 czerwca 2015

Od Gen, CD Stella

Nie lubiłam czegoś nie wiedzieć, a w tamtej sytuacji zdecydowanie nie miałam o czymś pojęcia. Albo po prostu o tym nie pamiętałam, co jak co, ale na mojej pamięci nie można było, w takich sprawach, polegać. Nawet Arisa wyglądała, która swoją drogą raczyła się zainteresować otoczeniem, jakby już gdzieś ją widziała. A to była nasza droga Sugar! Gorszy sklerotyk ode mnie.
- Cóż, to miała być niespodzianka - zaśmiała się mama, odwzajemniając uścisk, a Leia przekrzywiła głowę o parę stopni w prawo, przyglądając się zapewne uczennicą placówki.
- To przerażające jak bardzo jesteś dokładna przy swoich obrazach - wymamrotała, zerkając kątem oka na matkę z dziwną miną, a mnie olśniło. W porównaniu z moją rodzicielką i Jamesem nie miałam za grosz talentu do malarstwa, więc stroniłam od malowania, ale uwielbiałam oglądać ich wszystkie obrazy. W mig w mojej głowie pojawił się jeden z nich, przedstawiający kropka w kropkę blondynkę.
- Rzeczywiście dokładność jest  przerażająca - potwierdziłam.
- Oj cicho bądźcie. - Sama zainteresowana miała rozbawiony wyraz twarzy, a na ustach szeroki uśmiech. - Skoro i tak przyszliśmy za wcześnie, to równie dobrze możecie iść do pokoi. Stella, mogę cię o to prosić? - spytała, składając ręce jak do modlitwy i zrobiła proszącą minę. Czyli mamy przyjemność ze Stellą.
- Nie uważasz, że warto byłoby się przedstawić, mamo? - spytałam, unosząc leniwie rękę. Westchnęłam i uniosłam delikatnie kąciki ust, po czym zrobiłam jeden piruet.
- Więc, jestem Genevive, ten rudzielec to Arisa, dalej jest James i bliźniaki, Leith oraz Leia. Miło poznać, Stello - przedstawiłam szybko naszą piątkę, wskazując poszczególne osoby. Nie wspomniałam, że sama z chęcią poszłabym do pokoju bez przewodnika, ale trzeba poznać towarzysza niedoli w tym miejscu, bo będę skazana na rodzeństwo, a dziewczyna wydawała się miłą istotą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz