- Jeżeli nauczycie mnie w to grać, to nie ma problemu - roześmiałam się.
Wróciliśmy tą samą ścieżką do akademika, rozmawiając na przyziemne tematy. Zaczęliśmy od pogody, ale już po chwili większość z nas poczuła się w miarę komfortowo. Co prawda, część rodzeństwa nadal wydawała się nieśmiała, ale miałam wielką nadzieję, że szybko im to minie i łatwo się zaklimatyzują.
Skierowaliśmy się prosto do pokoju głównego, w którym na swoim tradycyjnym miejscu, czyli na parapecie, urzędowała już Skyler, mało powiedziane. Łajała Carline i Scarlett, mało nie doprowadzając ich do płaczu. W końcu młodsza z dziewcząt stwierdziła, że Sky jest okropna, następnie wybiegła z płaczem. Starsza szybko za nią podążyła. Sama Shadow pokręciła z niedowierzaniem głową, pokręciła się trochę, żeby znowu przyjąć wygodną, pół-leżącą pozycję na parapecie i ułożyła sobie laptop na kolanach. Następnie, nie zwracając na nic uwagi rozpoczęła z niespodziewaną nawet jak na nią prędkością, uderzać w klawisze klawiatury. Miałam wrażenie, że zaraz odskoczą. Niewiele rzeczy mogło naprawdę zdenerwować moją młodszą siostrę, zastanawiałam się co zrobiły małolaty, że tak je zrugała.
- Powinnaś być dla nich milsza - westchnęłam.
Oczywiście zostałam zignorowana, nie rzuciła mi nawet spojrzenia.
- Normalnie panuje tu bardziej ogarnięta atmosfera - zwróciłam się do kuzynów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz