- Możemy ruszać na zwiedzanie. - Stella posłała wszystkim promienny uśmiech, ostatnimi resztkami silnej woli utrzymałam odruchy wymiotne. Przewróciłam oczami, nigdy nie rozumiałam idei bycia tak wielkim optymistą, jakim była moja siostra. Raz, że nienaturalność od tego biła, dwa, że każda rasa miała wpisany w kod genetyczny odrobinę wredności. Błagam, bez tego byłoby nudno.
- Nie zagadaj ich na śmierć - rzekłam do siostry i przysunęłam do siebie rozpiskę. - Hej, ktoś mi się już do trzynastki wpakował? - jęknęłam, uderzając głową w blat. - Błagam, powiedź, że to tym razem nie ta blond masochistka, przysięgam tym razem ją zabiję, powinna dostać sądowy zakaz zbliżania się do mnie.
Z nieznanego dla mnie powodu sama Stella wybuchła niekontrolowanym śmiechem. Dobra, czyli powiedziałam coś nie teges? Wypiłam łyk napoju, kręcąc głową nad wszechobecnym wybuchem radości.
- Dla pewności, z tego, co wiem to faktycznie dostała. I nie, Niebo zajął chłopak. - Słysząc melodyjny głos Light zakrztusiłam się pepsi. To jakiś żart, tak?
- Przypomnij mi, to nie jest damska szkoła? - spytałam po ataku kaszlu.
- Od tego roku już nie, coś ty robiła przez ostatnie dwa miesiące? - spytała z rozbawieniem.
- Hej, ja próbowałam przeżyć, gdy ty wygrzewałaś się na Karaibach. W tym roku, to ty zapierniczasz na koniec świata, bo kochanej Livernell się zachciało świat zwiedzać po ludzku, jakby nie mogła robić to samemu. Do tej pory mam uraz do tych upierdliwych piranii. - Przeszedł mnie dreszcz, nigdy więcej nie dam się wrobić w urocze wakacje z tą wariatką.
- A co robiłaś wczoraj, jak Sarah wszystko wyjaśniała? - Jak ona może nadal się ze mnie śmiać? Błagam, moje życie jest przekichane. Nawet najgroźniejsze groźby nie sprawią, że z metrem pięćdziesiąt będą wyglądać przekonująco. Plan na dziś - znaleźć sposób na szybki wzrost. Plan na jutro - poćwiczyć groźne miny przed lustrem.
- Naprawdę ją słuchasz? Dla mnie brzmi to jak ,,Bla, bla, bla", przy którym zasypiam, wiesz? - Westchnęłam i wypiłam jeszcze łyk z puszki. - Nieważne. - Przeczesałam palcami włosy. - Póki będzie mieścił się w przeciętnej metryce zwyczajności i nie będzie psychopatą jest okey.
- Shadow! - Wydarł się Orion, wpadając do pokoju. - Jesteś już martwa! - warknął. Może bym się tym przejęła, gdyby nie fakt, że miał na całym ciele bawarskie kropki, ściekała z niego woda, jego włosy były w jeszcze większym nieładzie niż zwykle i od razu można było zauważyć, że musiał brać właśnie prysznic. Nie miał na sobie nic oprócz białego ręcznika, który obwiązał wokół pasa, zakrywając strategiczne części swojego ciała, przytrzymując go jedną ręką. Uniosłam puszkę, jak do kieliszkowego toastu.
- Przepis na zejście kropek dostaniesz jak tylko ja dostanę z powrotem swój dysk twardy i księgę. Bez tego nawet nie wracaj, tak poza tym, to powodzenia na randce - wysyczałam, nawet nie próbując powstrzymywać rozbawienia.
- Jesteście gorsi niż dzieci - prychnęła Stella, ale zauważyłam, że za szklanką soku z porzeczki ukrywa szeroki uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz