wtorek, 16 czerwca 2015

Od James, CD Stella, Gen

   Rzuciłem podejrzliwe spojrzenie Sugar, która szczerzyła się szeroko, a w oczach igrały złośliwe iskierki. Czułem kłopoty, a jeśli to dotyczyło Arisy tym bardziej nie powinienem był się mieszać. Zaciskając palce na małym krysztale, który wisiał na rzemyku, tak. Zdecydowanie się denerwuję. Ruszyłem za resztą, mając nadzieję, że niczego nie zmaluje. W sumie, póki mama znajdowała się gdzieś na terenie szkoły, nie powinno być problemów. Chociaż... Nigdy nic nie wiadomo, nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
   Czyjeś gwizdanie wyrwało mnie z zamyślenia, zaś na widok szczeniaka, który pędził w naszym kierunku, a raczej Stelli, zaświeciły mi się oczy. Chyba powinienem ograniczyć czas spędzany ze zwierzętami, ale coś mi mówiło, że nie będzie to możliwe, a to miejsce pewnie zostanie jednym z moich ulubionych.
   - Twój? - spytałem, wskazując ruchem głowy puchatą kulkę.
   Oderwałem spojrzenie od Silvera, a przynajmniej tak nazwała go blondynka, po czym utkwiłem je w dziewczynie, która opowiadała o rozpoczęciu roku. Podchody? Ciemność i las równa się wystające korzenie, a kiedy dodamy do tego mnie... Czyli będę musiał się spodziewać wiele sińców po tej przygodzie, ale czemu nie? Skoro i tak jest obowiązkowa, to raczej nie miałem zbyt wielkiego wyboru.
   - Znając życie, gdy znajdziemy Jamesa, będziemy musieli go zbierać z ziemi - wymamrotała Gen, uśmiechając się lekko. Powstrzymałem się przed wymownym przewróceniem oczu, kiedy to usłyszałem.
   - Jest jakiś konkretny podział na klasy lub wydziały? - spytałem Stellę, ignorując wcześniejsze słowa młodszej siostry. I dobrze, i źle, że byliśmy w tej samej szkole. Dobrze, bo mogłem mieć na nią oko. Źle, bo za dużo o mnie wiedziała, zbyt dużo. A przy okazji mogłem się dowiedzieć trochę o instytucie, więc trzeba korzystać, póki można.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz