wtorek, 16 czerwca 2015

Od Stelli, CD James, Gen

         Roześmiałam się i pogłaskałam psinkę za uchem.
         - Niestety, to pies Lilith. Zabiera go ze sobą zawsze, gdy przyjeżdża, a mama uparła się, żeby spędzała większość świąt i część wakacji z nami. Teraz pomaga pewnie w kuchni, ale znając życie, raczej kłóci się z James`em Młodszym. - Wzruszyłam ramionami, kontynuując pieszczenie zwierzaka.
         Do zeszłego roku było tutaj siedem wydziałów, ale mama doznała jakiegoś oświecenia i postanowiła zrobić kompletną rewolucję. Na tyle, żeby nie dać się wyrolować nawet własnym dzieciom. Zamknęła się na trzy dni w pokoju, zamknęła go na siedem spustów, trzy kłódki i gdy gdziekolwiek wychodziła, rzucała piekielnie silne czary zamykające, jakby bała się, że dorwiemy się do stosu jej papierów i planów.
         Cóż, zważywszy na to, że urządziliśmy sobie domowy konkursik jej obawy okazały się słuszne. Od pierwszego dnia czatowaliśmy pod jej drzwiami, próbując zgarnąć co smaczniejsze kąski z papierzysk, żeby przekazywać je dalej. Skończyło się na tym, że wszystko będzie na dzisiejszej ceremonii.
         - Podział prawdopodobnie będzie, ale więcej powiedzieć nie mogę, bo nie wiem. Pewien ktoś dostał szału na punkcie zmian i nic nam nie powiedział - wymamrotałam.
         Nie lubiłam być nieświadoma jakichkolwiek faktów, zwłaszcza tych, które mnie dotyczyły. Dwa lata temu zrezygnowałam ze szkoły z internatem, ale przez rok nauki w Mysterium zawładnęła mną swego rodzaju rutyna, a niezbyt lubiłam zmiany.
         - To gdzie teraz? Wasza mama, dom główny czy wracamy do akademika i się lenimy? - spytałam towarzystwo z promiennym uśmiechem, który całkowicie przeczył moim czarnym myślom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz