niedziela, 14 czerwca 2015

Od Stelii, CD James, Arisa, Skyler

          Drgnęłam, gdy chłopak powiedział swój numer. Łej! Skyler będzie musiała przeboleć w tym roku współlokatora. Zwykle starsze uczennice na wstępie informowały okoliczne nowicjuszki, żeby uciekały czym prędzej od trzynastki. Po pierwsze - pokój miał swoje tajemnice, perypetie. Po drugie - zdecydowanie za często wydarzały się tam dziwne rzeczy. Po trzecie - stanowił osobiste sanktuarium mojej młodszej siostry, niczym Mickiewiczowa świątynia dumania, nieskalana cudzym jestestwem. Cóż, mam nadzieję, że się dogadają.
          - Będziesz miał jeszcze dziewczynę w pokoju - poinformowałam chłopaka, w myślach życząc mu szczęścia. Będzie tego potrzebował, skoro chcąc-niechcąc wylądował z Shadow. Po wejściu bliźniaków zapisałam wszystkie informacje na rozpisce. Hm... W sumie, można władować im do pokoju Oriona, nie? Choć z drugiej strony, wątpię, żebym zdołała go wyrwać ze strychu, który sobie upodobał.
          - Może chcecie pozwiedzać? Od razu przedstawię was wszystkim, tylko na razie musimy załatwić wam jakieś identyfikatory czy coś, żebyście się nie zgubili, ani duchy was nie nachodziły. Sky, mogłabyś? - Rzuciłam, zdawałoby się w niebyt kosmiczny, ale moja siostra raczyła westchnąć, zeskoczyć z parapetu i podejść do nas. Z jej rąk zniknął wcześniejszy manuskrypt, który aktualnie wylądował równiutko ułożony na półce. Czasem się zastanawiałam jakim cudem może to robić, nie używając magii. Podejrzewałam, że albo ja jestem ślepa, albo ona za szybka.
          Złapała Arisę za rękę, przesunęła dłonią nad jej nadgarstkiem i puściła ją. Zaraz potem skierowała się w stronę szafek, wyjęła ukrytego w jednej z nich laptopa, następnie rozsiadła się na stołku przy blacie, zaczynając pisać jakiś kod. Jej palce śmigały po klawiaturze, nie odrywając wzroku od ekranu. Dla mnie był to jedynie niezrozumiały ciąg liter, nic nieznaczące liczby i stek bzdur. Nigdy nie zrozumiałam, co ona widzi w tych swoich komputerach, ale i tak efekty zwykle zaskakiwały mnie na tyle, żeby nic nie mówić.
          Po minucie wyciągnęła spod blatu kilkanaście kolorowych plakietek na smyczach.
          - Wprowadziłam ich do systemu, ale licencja wygaśnie za parę godzin, także pamiętaj, żeby dostali dobre bransoletki. - Rzuciła im odpowiednie plakietki, na których pojawiły się ich zdjęcia oraz imię. - Działają jak bransoletki, ale nie posiadają możliwości teleportacji. - Wyjaśniła i zeskoczyła, wypijając łyk napoju z puszki. - Wszyscy jesteście rodzeństwem? - spytała ich z obojętnością, machając ręką w stronę zbiorowiska i wypijając kolejny łyk. Następnie oparła się  o blat. - Empy? Sybilie? Ludzie? Zmiennokształtni? - Zasypała ich serią propozycji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz