Nieznajoma wpuściła mnie do gabinetu. Usiadłyśmy na przeciwko siebie.
- Mam na imię Tris. Dostałam kiedyś jakiś list z tego instytutu, ale go wyrzuciłam, bo nie wiedziałam co to jest. No i nie mam gdzie wrócić, ale jak coś to sobie gdzieś znajdę miejsce - odpowiedziałam na pytania dziewczyny.
- A jak się tu dostałaś? - zapytała.
- No, nie miałam w planach się tu dostać, jak uciekałam z mojej poprzedniej lokalizacji, ktoś mnie postrzelił w ramię, a potem straciłam przytomność i jakiś chłopak - próbowałam sobie przypomnieć jego imię. - Yyy... Toshiro chyba, mnie znalazł i zaniósł do pielęgniarki, żeby mi opatrzyła ranę - opowiedziałam historię z rana. Dziewczyna chwilę myślała, a potem powiedziała, żebym chwilę poczekała, a ona wyszła gdzieś, mając w ręce jakieś papiery. Gdy tylko drzwi się za nią zamknęły, wstałam z krzesła i podeszłam do biurka. Były tam jakieś dokumenty uczniów i inne niepotrzebne świstki. Nie było nic o dziewczynie, która mnie tu wpuściła, skoro rozmawiała ze mną w gabinecie dyrektorki, to zapewne jest jej asystentką, albo przewodniczącą. Gdy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, usiadłam szybko z powrotem na krzesło.
- Dobra, na początek, nazywam się Skyler - zaczęła.
<Skyler?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz