sobota, 11 lipca 2015

Od Aarona, CD Arisa, Dante

Ostatnie czego się spodziewał tego wieczora, to tego, że podczas rozmowy z tą sympatyczną nieznajomą wtrąci się ten rosły zabijaka. Zmierzył kuzyna karcącym wzrokiem [pomimo różnicy wzrostu niejednokrotnie to on musiał być tym poważniejszym z całej gromadki], wzdychając. Nie wiedział czemu, ale pojawiał się z reguły właśnie wtedy, gdy najmniej się go spodziewał. Czyżby tu była jakaś zależność? Jakiś algorytm? Mniejsza. Uniósł dłoń w uspokajającym geście, dając do zrozumienia białowłosemu, iż nic się nie stało i nie ma czym się przejmować. Wbrew pozorom empatyczny z niego olbrzym.
- Szukasz Shaitana? Radziłbym Ci go szybko znaleźć. Zbliża się zmierzch. Nie chciałbym znaleźć na łóżku krwawej ofiary. – powiedział, gdy ten wyraźnie rozglądał się wkoło. A widząc iskierkę w szkarłatnych oczach chłopaka uznał, że trafił w dziesiątkę. Czyli nie dość, iż nie posiadał informacji o tym, że to właśnie dziś przyjechał Dante – to na dodatek teraz miał na głowie nierozgarniętego kuzyna z rozerwaną jaźnią na trzy części. A wieczór zapowiadał się tak wyśmienicie. 
Ponownie zwrócił swój wzrok na rudowłosą, która teraz trzymała kurczowo w swoich dłoniach znalezioną przez niego zgubę, najwyraźniej mającą dla niej sporą wartość sentymentalną.
- Wybacz mi za nierozgarniętego krewnego. To jest Dante. Ja mam na imię Aaron, miło mi Cię poznać. Czy mógłbym poznać Twoje imię? – zapytał lekko unosząc kącik ust w ledwo widocznym uśmiechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz