wtorek, 7 lipca 2015

Od Meian, CD Artrex

Zdecydowanie pierwszym, co rzuciło mi się w oczy była opaska na jego czole. Dopiero potem zorientowałam się, że w końcu nie musiałam schylać głowy. Eureka! Ktoś mojego wzrostu, to na cud się zdaje być. Studiując wzrokiem rysy twarzy jej właściciela, przeszukiwałam pamięć szukając punktu zaczepienia. To na pewno jeden z nauczycieli przyjętych w tym roku. Jedynym mężczyźnie, który uczył przed przyjęciem chłopców w tym roku był Quietnus, ale aktualnie znajdował się na przedłużonych wakacjach. Pomyślmy - mag, widać to było w ruchach. Z tego co pamiętałam, również nauczał eliksirów i alchemii. Co jeszcze tam było, w jego formularzu? Broń biała? O! I zaklęć podstaw, no tak. Poszerzyłam uśmiech na twarzy i kiwnęłam głową.
- Można się przyzwyczaić. Większość dzieciaków potrzebuje specjalnej opieki. Przychodzą tutaj osoby z problemami rodzinnymi, doświadczone przemocą domową, szkolną. Niewiele z nich panuje nad swoimi zdolnościami, część wielokrotnie wyrzucano z innych szkół - wyjaśniłam.
- I oni chodzą z arystokracją? - odparł chłodno, ale uprzejmym tonem.
- Życie. Ono nigdy nie będzie sprawiedliwe, tutaj chcę ich tego nauczyć. - Wzruszyłam ramionami. Uważałam, że szkoła powinna i uczyć, i wychowywać. A przede wszystkim sprawić, że dzieciaki będą w stanie poradzić sobie w dorosłym życiu. 
- O, nie przedstawiłam się jeszcze. Jestem Meian. - Wyciągnęłam rękę na powitanie w stronę mężczyzny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz