Opowiadanie "strasznych historii" było niezłym pomysłem, gdyby tylko te historie były straszne. Gdy jeszcze miałam w miarę normalne życie i chodziłam do normalnej szkoły, na jednej z wycieczek opowiadaliśmy sobie straszne historie, mój najlepszy przyjaciel opowiedział taką, że każdy potem bał się wejść do pokoju, nawet mnie przeszedł wtedy dreszcz. Zaraz potem przypomniało mi się, że po tej wycieczce, mój ojciec zabił matkę, przed oczami pojawił mi się obraz jej ciała, aż przeszedł mnie dreszcz, z zamyślenia wyrwał mnie głos Davida. Wyszczerzyłam oczy ze zdziwienia.
- Przepraszam, pytałeś się mnie? - to ostatnie pytanie, jakiego bym się spodziewała, że zada.
- Nie jestem taki zły, przecież o mnie myślałaś - i znowu ten ironiczny uśmiech.
- Jesteś naprawdę irytujący - westchnęłam. Chwilę potem, ktoś się spytał, czy ktoś chce opowiedzieć jakąś historię. Ku mojemu zdziwieniu zgłosił się David. Na chwilę wymknęłam się do pokoju po moją skórzaną kurtkę, bo robiło się już zimno. Gdy wracałam, doszłam do wniosku, że chłopak musiał opowiedzieć niezłą historię, bo wszyscy byli cicho, jak nigdy i nawet starsi byli wystraszeni. Z twarzy Davida nie schodził ten wkurzający, ironiczny uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz