Niestety, nie byłem przyzwyczajony do uściskania dłoni na powitanie. Krew (szlachetna, bo 100% mag) nie dozwalała do takich powitań. Zwykle to ukłon (niski) lub (przy kobietach) pocałowanie dłoni, ale no cóż. Chyba trochę mnie ominęło. Będzie trzeba zmienić przyzwyczajenia (co nie znaczy, że całkowicie zaprzestać).
Niechętnie uścisnąłem dłoń Meian (tak miała na imię). Zmierzyłem ją spojrzeniem. Blondynka, dość wysoka, bo mojego wzrostu. Na pewno Emp. Do tego talent empatii... ciekawe. I sprawia wrażenie dość nieogarniętej, ale gorszych ludzi się spotykało. Co nie znaczy, że jest zła! Ładna, miła... cholerny talent empatii. A może to akurat prawdziwe? Ten talent już mi w głowie mąci. Ale trzeba przyznać, że dobra jest i co jeszcze? Chyba wizjonerka, bo ma lekko zaczerwienione oczy co może zdarzyć się po wizji. To można łatwo rozpoznać, bo czerwień oczu przemęczonych różni się od tej. I to chyba wszystko jak na talenty... A nie! Chyba jeszcze coś z duchami, ale ni umiem tego określić.
-Instytut Mysterium? Dobrze trafiłem?- spytałem.
-Tak- odpowiedziała z uśmiechem. I w tym momencie zacząłem myśleć nad naszym poprzednim tematem. "Przychodzą tutaj osoby z problemami rodzinnymi, doświadczone przemocą domową, szkolną. Niewiele z nich panuje nad swoimi zdolnościami, część wielokrotnie wyrzucano z innych szkół" Dzieciaki po trudnych przeżyciach i z nieopanowanymi zdolnościami? No to trzeba im najlepszego opiekuna i psychologa załatwić. Nie mogą napotkać tych samych nieszczęść co wtedy i musi ich ktoś nauczyć panować nad zdolnościami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz