niedziela, 5 lipca 2015

Od Viveki, CD Taiga

Orion wziął się i mało kulturalnie zmył, twierdząc, że musi znaleźć Jamesa. Prychnęłam pod nosem, uśmiechając się z rozbawieniem. Doskonale znałam metody perswazji młodszego braciszka oraz tok rozumowania starszego, a tak się składało, że zdążyłam wczoraj wyczyścić kuchnie z zapasów czekolady mlecznej i z orzechami... Co prawda, na czarną godzinę Młody trzymał podobno ukryte tabliczki, ale wątpiłam, żeby miał je do tej pory. Ja też mam za co się mścić, po prostu robię to o wiele subtelniej, niż te... Osły, no! Skierowałam się prosto do łazienki, żeby opłukać twarz. Zdecydowanie jest za gorąco, muszę pogadać ze Sky, żeby stworzyła jakiś system kontroli pogody czy coś takiego. Do jasnej anielki, trzydzieści dwa stopnie w cieniu to stanowcza przesada, zwłaszcza jak na zaledwie południe... Jęknęłam w duchu, wycierając twarz ręcznikiem. Chwilę później podążałam na miejsce spotkania, skacząc radośnie i ledwie powstrzymując się od klaskania. Gdybym mogła, machnęłabym indiański taniec deszczu, w taki upał nie godzi się myśleć, a tańczyć tym bardziej. 
- A więc jesteś - powiedziałam do dziewczyny zu śmiechem. 
Chwilę później znalazłyśmy się już w stołówce. Zaśmiałam się, widząc reakcje dziewczyny.
- Przyzwyczaisz się. Duchy, to stwory mentalne, które przy stworzeniu świata zostały zapomniane przez Stwórce. W ten sposób pozbawiono je swoistej mentalności, dopiero kolejni bogowie tchnęli w nie inteligencje, więżąc rozbiegane dusze na wpółcielesnych powłokach. Są kilka rodzajów duchów, bo duchem można też zostać, ale u nas gotują jedynie te pierwsze. Uwierz mi, palce lizać. To i tak nie jest najdziwniejsze z tutejszych istot. Jeżeli maiłabyś ochotę, to po ognisku albo jutro mogłabym pokazać ci smoczą pieczarę. Za parę dni powinny się wykluć młode smoczycy, mama mówiła, że uczniowie będą mogli je nazwać. - Paplałam, ale z sensem za to, spokojnie, miarowo, z długimi przerwami na wzięcie oddechu. Cóż, posiadałam zdolności oratorskie, a coraz większe oczy Taigi, jedynie wprawiały mnie w powolny egocentryzm. - To gdzie teraz? - spytałam z uśmiechem i klasnęłam w dłonie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz