wtorek, 7 lipca 2015

Od Gen, CD reszta

- No i jesteś skazana na nasze towarzystwo, mamo - stwierdziła Arisa po wyjściu dyrektorki, w końcu unosząc wzrok, jednak nie przestawała bawić się wisiorkiem, jakby miało się stać coś złego, gdyby przestała.
- Co racja, to racja - powiedziała kobieta, po czym się uśmiechnęła szeroko do nas wszystkich. Stella rozpoczęła rozmowę, więc jakoś się złożyło, że resztę czasu przed ogniskiem przegadaliśmy, co chwilę wybuchając śmiechem. No i w sumie ciut po też trochę pogadaliśmy, póki jedno z nas nie zauważyło później godziny, więc nieco się spóźniliśmy na to ognisko, ale wszyscy mieli uśmiechy na twarzy, a przynajmniej tak mi się wydawało. Na miejsce poszliśmy całą gromadą, a tam zastał nas nieco komiczny widok. Niektóre osoby wydawały z siebie nieokreślone dźwięki, kiedy coś wyskakiwało z ognia na nich, a reakcje innych też były niemniej zabawne. To chyba były te duchy, o których mimochodem padło kilka słów wcześniej. Patrzyłam na wyskakujące cosie oczarowana, jednak nie powinnam była tracić świadomości tego, co wokół mnie się działo. Kiedy tylko jeden z nich wyskoczył na mnie, jakiś przedmiot oplótł się wokół mojej ręki, a iskierki, które chwilę wcześniej znajdowały się w pobliżu, leciały w tylko sobie znanym kierunku. Pomijając to, że podskoczyłam przestraszona jak i zaskoczona, to pisnęłam głośno, wprawiając osoby w zasięgu mojego wzroku w rozbawienie, a kilka osób się zaśmiało. Nie czułam ani krzty zakłopotania, tylko przez chwilę byłam zdezorientowana, po czym wybuchłam śmiechem, w duchu rugając za własną nieuwagę.
- Dobra, mam nadzieję, że dziś już nic mnie nie zaskoczy - powiedziałam bardziej do siebie, niż do innych, po chwili spoglądając na rodzeństwo, na które także zaczęły "napadać" tajemnicze duszki. Przyglądając się im, nie kryłam rozbawienia, naprawdę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz