Statystycznie rzec biorąc, życie powinno być proste. Ot, nie wymagało ani myślenia, ani jakiegoś sensownego planowania. Nawet byle idiota powinien być w stanie w spokoju przeżyć kilka chwil, nie wpadając w kłopoty. Natomiast istniał jeszcze podgatunek rasy ,,homo idiotus", którzy, delikatnie mówiąc, sprawiali, że traciłem wiarę w ludzkość. W tej chwili winny był korzeń, zdecydowanie. Prychnąłem pod nosem, mój pobyt tutaj nie zapowiadał się dobrze. Od samego wyjścia z samochodu wątpiłem w czystość intencji mojej matki, gdy mnie tu posyłała. Westchnąłem w duchu, powinienem znaleźć sobie jakiekolwiek sensowne zajęcie, bo inaczej nie wyżyję. W sumie? Ciekawił mnie przede wszystkim tutejszy plan zajęć oraz jego możliwości. Cóż, trzeba będzie się popytać albo ogarnąć co i jak z kadrą.
- Mała, spływaj - warknąłem chłodno, trzeba trzymać poziom. Póki co nie chciałem jeszcze nikogo mordować, a przynajmniej nie pierwszego dnia. - Uznajmy, że mam dzień dobroci dla zwierząt. A tak przy okazji, morderstwa bywają złem koniecznym - prychnąłem na odchodnym i rozejrzałem się wokoło, poszukując duszy nie tyle znajomej, co gotowej żeby mi pomóc. Jak na złość - nikogo takiego w rejonie. Oszaleć można. Całkowicie zrezygnowany usiadłem na ławie, przyjmując od kogoś napój. Cały czas rozglądałem się wokoło, szukając punktu zaczepienia. Hm... Co by tu porobić?
- Można się dosiąść? - Spojrzałem w górę, słysząc czyjś głos. Przesunąłem się na bok.
- Jak chcesz. - Wzruszyłem ramionami.
- Mała, spływaj - warknąłem chłodno, trzeba trzymać poziom. Póki co nie chciałem jeszcze nikogo mordować, a przynajmniej nie pierwszego dnia. - Uznajmy, że mam dzień dobroci dla zwierząt. A tak przy okazji, morderstwa bywają złem koniecznym - prychnąłem na odchodnym i rozejrzałem się wokoło, poszukując duszy nie tyle znajomej, co gotowej żeby mi pomóc. Jak na złość - nikogo takiego w rejonie. Oszaleć można. Całkowicie zrezygnowany usiadłem na ławie, przyjmując od kogoś napój. Cały czas rozglądałem się wokoło, szukając punktu zaczepienia. Hm... Co by tu porobić?
- Można się dosiąść? - Spojrzałem w górę, słysząc czyjś głos. Przesunąłem się na bok.
- Jak chcesz. - Wzruszyłem ramionami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz