poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Arisy, CD Aaron, Dante

Osobowość wieloraka? O ile dobrze pamiętałam, to Val miała coś tego typu, ale ona nazywała to jakoś inaczej. Licho wiedziało, co się na tym świecie działo. Zaś słowo "nieprzewidywalny" mówiło wszystko, a jednocześnie nic. Czyżby krew się miała polać? Buah, jakoś tym razem wyjątkowo nie chcę się tego nie dowiadywać. Zmrużyłam oczy, kiedy Dante poszedł w stronę budynku, jednak bardziej mnie zainteresował ledwo widoczny w ciemnościach czarny motyl (Tylko dzięki ogniu go zauważyłam, ech. Trzeba poćwiczyć widzenie w ciemnościach.), który minął jasnowłosego, więc go od razu mogłam skreślić z listy osób o krok bliższych śmierci. Miejmy nadzieję, że pozostanie tylko jeden, mimo że nie wiedziałam do kogo "należał" znak.
- Zgaduję, że poszedł szukać brata - mruknęłam do Aarona. - Myślę, że nie będzie tak źle, choć go nie znam - dodałam po chwili namysłu. Mogłam się także mylić, ale cóż, nigdy nic nie wiadomo.
- Właściwie, który wydział wybrałeś? - spytałam ni z gruszki, ni z pietruszki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz