poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Aarona, CD Dante, Arisa

Co prawda to prawda. Mu samemu ciężko było sięgnąć pamięcią do przeszłości, w której oboje byli maluchami i biegali po wzgórzach otaczających ich posiadłość. Ich wspólne ‘rozrabianie’ wyglądało mniej więcej tak, iż podpalali napotkanym na drodze zwierzętom sierść bądź z łąki tworzyli jedno wielkie pogorzelisko. Jednak ostatnim czego teraz chciał, to to, aby ktoś zobaczył rodzinny album ze zdjęciami, kiedy byli małymi pyrpeciami. Miał tylko nadzieję, iż na taki genialny pomysł nie wpadła ich ciotka, która ma manię chwalenia się swoimi siostrzeńcami. Byłby to cios poniżej pasa dla ich męskiej godności. A dziewczyna najwyraźniej zdołała sobie coś wyobrazić, albowiem parsknęła śmiechem. Nie wiedział i wolał nie wiedzieć co to było. Na zadane przez nią pytanie zerknął dyskretnie na Dantego, a nie widząc żadnych obiekcji postanowił wytłumaczyć dziewczynie powód ich zamyślenia.
- Cóż. Przybył z nami jeszcze jeden nasz krewny. Ma osobowość wieloraką. Mówi Ci to coś?
Nie wszyscy posiadali informacje na ten temat. Niewiele osób interesowało się psychologią, a na nich wymusiła to sytuacja rodzinna. Postanowił więc na wszelki wypadek ciągnąć temat dalej.
- Mój kuzyn, a brat Dantego choruje na tą przypadłość. Nie byłoby aż tak źle, gdyby nie fakt, iż jedna z jego… hmmm… jaźni, jest dość nieprzewidywalna. Budzi się właśnie po zapadnięciu zmroku. Niestety, gdzieś się ulotnił, mimo że miał wrócić już kilkanaście minut temu. – ten fakt nie był uspokajający. Najwyraźniej białowłosy zaniepokojony dłuższą nieobecnością Shaitana udał się w kierunku budynku, w którym niedawno zniknął. Nie chcieli mieć tu nieprzyjemnego wypadku pierwszego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz