Gigantyczny magnes na kłopoty? To raczej nie będzie tak źle, niejedną tego typu osobę widziałam, a mogłam zaliczyć do tej kategorii co najmniej połowę, jeśli nie większość, mojej drogiej rodzinki. Niestety, mnie też można było zaliczyć do tego jakże licznego grona, ale tylko czasami (czyt. niezwykle często) spotykały mnie kłopoty.
- Każdy przyciąga w mniejszej lub większej mierze przyciąga kłopoty, więc pewnie znajdzie się osoba, której uda się w pewien sposób dogadać z nim - powiedziałam z pewnością w głosie. Chwilę później dostałam odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie. Uniosłam zamyślona głowę w stronę nocnego nieba, a na mojej twarzy pojawił się niezauważalny nieco złośliwy uśmieszek. Chyba powoli wracała stara dobra ja.
- Literacki, chociaż magiczny też mnie interesował - odpowiedziałam, wracając do poprzedniego wyrazu twarzy, a mój wzrok powrócił do Aarona. - O! I co sądzisz o grze, która ma się zacząć za... - Tu przerwałam, by zerknąć na zegarek. - Mniej więcej sześć minut? - dokończyłam.
- Każdy przyciąga w mniejszej lub większej mierze przyciąga kłopoty, więc pewnie znajdzie się osoba, której uda się w pewien sposób dogadać z nim - powiedziałam z pewnością w głosie. Chwilę później dostałam odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie. Uniosłam zamyślona głowę w stronę nocnego nieba, a na mojej twarzy pojawił się niezauważalny nieco złośliwy uśmieszek. Chyba powoli wracała stara dobra ja.
- Literacki, chociaż magiczny też mnie interesował - odpowiedziałam, wracając do poprzedniego wyrazu twarzy, a mój wzrok powrócił do Aarona. - O! I co sądzisz o grze, która ma się zacząć za... - Tu przerwałam, by zerknąć na zegarek. - Mniej więcej sześć minut? - dokończyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz