Parę sekund po tym, jak białowłosy jegomość otworzył swoje usta i przemówił, Vincent już był pewien co do jednego. Ten rok nie będzie usiany różami. A stojący przed nim współlokator nie należał do najsympatyczniejszych istot, porównując go do tych poznanych w swoim wymiarze. Choć co do dwóch faktów mógł się z nim zgodzić całkowicie.
- Zgadza się i rozumiem. Ostatnim moim życzeniem byłoby zyskać nieprzyjaciół w tym kampusie, a także na równi cenię sobie ciszę i spokój. – odparł, opuszczając dłoń z swojej krtani. Coraz ciężej przychodziła mu samokontrola i doskonale wiedział, iż niedługo nadejdzie czas ‘nocnego’ wcielenia czarnowłosego.
‘Intrygująca istotka. Gdyby nie pachniał tak smakowicie, może bym się z nim dogadał…’
O wilku mowa. Wyczuwał budzącego się do życia Pana Obdzieracza Kotów, dla którego swoistą przyjemnością było obserwowanie jak słabnie. Tak, cieszył się na samą myśl, iż to on za moment przejmie kontrolę nad tą cielesną powłoką i będzie mógł zaspokoić swoje pragnienie. Odczuwanie podniecenia tej istoty nie należało do rzeczy najprzyjemniejszych, wierzcie mi. A niestety nie da się tego uniknąć, jeśli jesteś uwięziony w wnętrzu czyjejś osoby wraz z dwoma innymi. Gdzieś daleko w tle swojej podświadomości słyszał psychopatyczny śmiech Reda oraz nucenie dziecinnego Shino. Cóż, zanim więc odda pałeczkę demonowi chociaż powiadomi swojego współlokatora o tej specyficznej przypadłości.
- Nie wiem dokładnie, ile posiadasz o mnie informacji, ale wolę ostrzec zawczasu, niż potem tego żałować. Słyszałeś może o przypadkach osobowości wielorakiej? Cóż. Nie jestem dokładnie paniczem Shaitanem. Tak nazywa się to ciało. Na imię mi Vincent i tyle o ile ze mną można porozmawiać, to z pewną istotą, która za moment przejmie kontrolę – już niekoniecznie.
Tak. Czuł już wbijające się lodowate szpony, mające za moment brutalnie go oderwać od kontroli. Miał coraz mniej czasu, z sekundy na sekundę było gorzej. Po czole spływały mu zimne krople potu.
- Radziłbym Ci zapewnić sobie środki ochrony po zapadnięciu zmierzchu. Nie jestem w stanie Ci powiedzieć, co może uczynić ten demon. Nad nim nie ma kontroli.
Pierwsze symptomy zmiany osobowości? Stopniowa zmiana koloru tęczówek. Wirujący w błękitnym oceanie lód zabarwiał się niczym od świeżej krwi. Wewnątrz umysłu coraz donośniejszy się stawał śmiech Nocnego. Szlag by to. Parę sekund później Vincent został gwałtownie strącony w głęboką pustkę umysłu. Na usta czarnowłosego wypłynął lekki, sadystyczny uśmiech.
- Miło mi poznać. Jestem Red.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz