Ten dzień zdecydowanie nie zapowiadał się dobrze. Przede wszystkim od samego początku byłem niezbyt przychylnie nastawiony do nauki w tymże przybytku edukacyjnym, który miał być gwoździem do trumny w moim życiorysie. Przede wszystkim, nienawidziłem zmieniać szkół. W poprzedniej czułem się dobrze, miałem już wyrobioną reputację, na tyle, żeby starsze roczniki nie próbowały mnie zaczepiać, a młodsze uważały za najważniejszy w ich żywocie. Tam byłem królem, tutaj nie chciało mi się zaczynać wszystkie od nowa. Cóż, w dużej mierze nie służył mi celibat. Nie znałem tutejszych zasad, ale zaznajomiony z paroma regulaminami innych szkół skapnąłem się, że tutaj mogą panować nieco bardziej rygorystyczne... A z resztą, co mi tam. Na szczęście mój współlokator okazał się na tyle ogarnięty, żeby do mnie podejść i zaprowadzić do pokoju. W międzyczasie zahaczyliśmy o pokój dyrektorki, żeby odebrać moje bagaże, a potem ulokowałem się w Ciszy. Nie jest źle, dużo wolnego miejsca, jak na razie i dwa niezapełnione łóżka. Zapewne, czeka nas jeszcze dobór, bo jak dowiedziałem się od Toshiego, mieszkamy tutaj w trójkę z niejakim Orionem. Może nie będzie tak źle, póki co brązowowłosy nie wygląda na idiotę.
Po chwili wróciliśmy na ognisko, gdzie zbito nas w grupę i kilka starszych osób, zaczęło opowiadać standardowe, straszne historie. W sumie, obserwacja uczniów była nawet zabawna. Spodziewałem się klitek czy elity, ale tutaj był to bardziej zamknięty krąg, w którym znajdowali się wszyscy, co na swój sposób mnie zdziwiło. Zerknąłem kątem oka na dziewczynę, która siedziała obok mnie i słuchała opowieści. Przy jednej z sensowniejszych (Pff, jedynie klimat był zaczepisty, sama historia inaczej nie byłaby aż tak straszna) zaczęła drżeć.
- Wszystko okey? - spytałem chłodno. Jeszcze dostanie drgawek czy coś i pójdzie na mnie, że ją zabiłem.
- Wszystko okey? - spytałem chłodno. Jeszcze dostanie drgawek czy coś i pójdzie na mnie, że ją zabiłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz