środa, 1 lipca 2015

Od Skyler, CD Aliance

Cóż, bywają ludzie zmęczeni, rozkapryszeni i bywają ludzie, którzy po prostu potrzebują pomocy. Spojrzałam kątem oka na trzymane w rękach papiery, przełykając ślinę. Doskonale wiedziałam, że moja matka nie wahałaby się nawet chwili, ale... Z jednej strony system wyglądał idealnie. Z drugiej moja intuicja wyraźnie podpowiadała mi, że są rzeczy, na które trzeba spojrzeć jeszcze raz. I jeszcze raz. I kolejny, tak długo, aż nie znajdę błędu. Jęknęłam w duchu, rzucając poduszką o ścianę. Od nadmiaru informacji zaczęła boleć mnie głowa.
Zamknęłam z trzaskiem klapę laptopa, wzdychając i podnosząc się z łóżka. Zerknęłam ostrożnie na pozostałe dwa łoża, aktualnie posiadające już swoich właścicieli, co prawda nieobecnych, ale mimo wszystko istniejących. Doskonale zdawałam sobie sprawę z ich godności, miałam dostęp do teczki każdego ucznia, jako, że wszystkie zapisano dla potomności w systemie, który osobiście szyfrowałam. Wyszłam z pokoju, wypadłam z akademika wpadając na kogoś. Cóż, mój pech, jego nieszczęście, ogólna strata... Co ja do jasnej chrzanię? Naprawdę, nadmiar informacji przeżarł mi mózg. Nieznajoma miała brązowe włosy, jasną celę. No i ciemnoniebieskie oczy, wpadające w granat. Chciałabym móc powiedzieć, że moja uwaga skupiła się na Orle, którego przytargała ze sobą, ale nie mogłabym skłamać. Dawno nie widziałam tak czarnej duszy, splunęłam w wyobraźni, dzień pełen niespodzianek. Ile się tutaj dziwnych ludzi przewinęło przez te drzwi, zliczyć nie mogłam. Chwila, to nie ta dziewczyna, co miałam ją oprowadzać.
- Czyżby Aliance? - Uniosłam lewą brew. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz