Dziewczyna była idiotką. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę z faktu, że siedemdziesiąt procent istot rozumnych jest głupia, ale nadal zaskakiwał mnie fakt, istnienia zwyczajnych idiotów. Głupcy byli jedynie wielkimi ignorantami, a idioci po prostu nie potrafili myśleć sensownie. Choćby ten Niziołek właśnie. Nie dość, że wlazł na drzewo, co wyglądało dość zabawnie - chyba lęk wysokości miała, bo wyglądała jak siedmionogi pająk, któremu urwano jedną nogą i próbował się uczyć chodzić na siedmiu. Potem dała sobie przygnieść nogi gałęzią, co znowu było pokazem idiotyzmu. Raz, że mogła sobie coś zrobić. Dwa, że mogła sobie coś zrobić. Westchnąłem w duchu, za grosz ogarnięcia, jeżeli chodzi o własne zdrowie. O, to też jednoznaczna cecha idiotów. Rozejrzałem się wokoło szukając czegoś ciekawego wzrokiem, jest! Ubranie kolejnego idioty/idiotki zajęła się ogniem. Nie byłem pewien, ponieważ miał na sobie bluzę z kapturem, która zasłaniała jego/jej twarz. Zaczęła krzyczeć, gdy zdała sobie sprawę, że się pali. Ponownie westchnąłem w duchu i za pomocą telekinezy przelewitowałem trochę wody z wiaderka w stronę dzieciaka i oblałem ją/jego. Był/była cała mokra, ale przynajmniej przestała się palić. Prychnąłem pod nosem, rozglądając się wokoło. Dzieciak złorzeczył głośno, ale chyba nikt nie widział mojego prywatnego pokazu umiejętności, taką mam przynajmniej nadzieję. Nie! Niziołek gapił się na mnie ze zdziwieniem, odpowiedziałem poirytowanym spojrzeniem i prychnąłem pod nosem. Co by tu porobić? Kogoś ogarniętego, kto mi pokój pokaże powinienem znaleźć.
(Tris/ktoś? xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz