Z zainteresowaniem wodziłam wzrokiem za Genevive, która gdzieś gnała, mamrocząc coś pod nosem. Najwidoczniej coś musiało się stać, gdyż rzadko brunetka wyglądała na tak wyprowadzoną z równowagi. Cóż, później się dowiem, na razie moje myśli pochłaniała wspomniana gra. Innymi słowy moje zainteresowanie tym miejscem podskoczyło na wyższy poziom. Zacisnęłam dłoń na małej, szklanej kuleczce, którą trzymałam i po chwili rozluźniłam rękę, obracając przedmiot między palcami. Na przykładzie swojego rodzeństwa powinnam była wiedzieć, że latanie myślami pośród tłumu było niezbyt dobrym posunięciem, ale co poradzić? Jak było do przewidzenia, wpadłam na kogoś, a przedmiot wypadł mi z ręki. Przeklęłam w myślach, jednak na szczęście nie straciłam równowagi i nie upadłam na ziemię.
- Wybacz, moja wina. - przeprosiłam, unosząc głowę do góry i skoro myślałam, że rodzina przyjaciółki mamy jest wysoka, to się myliłam. Osobnik stojący przede mną tylko to potwierdzał. O ile wcześniej jeszcze w miarę dawałam radę patrzeć komuś w oczy, to tutaj mogłam nabawić się niezłego bólu karku. Skoro był chłopakiem to i pierwszorocznym, bo jeśli pamięć mnie nie myliła to była szkoła dla dziewcząt, która dopiero w tym roku zaczęła przyjmować chłopców. Chociaż, mógł być to równie dobrze nauczyciel. Nie zaszkodzi się upewnić. - Pierwszoroczny czy nauczyciel? - spytałam, odwracając wzrok i zaczynając szukać zguby, ale w tych ciemnościach to było niemożliwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz