Zimne krople wody mieszają się z łzami, spadając powoli po już chłodnym policzku. Mimo wszystko w głowie ciągle mam wszystkie wspomnienia, teraz przeklinam swoją pamięć, która zawsze była niezawodna, właśnie w tej chwili chciałabym, aby w tym miejscu była czarna dziura, chciałabym znaleźć przycisk, który by wszystko wymazał. Jednak to wszystko siedzi w mojej głowie, w najgłębszych zakamarkach. Niestety, każdy z nas ma takie wspomnienia, których wymazać się nie da, które pozostaną już na zawsze, chociaż za wszelką cenę chcemy się ich pozbyć. Jest jedne rozwiązanie. Wystarczy zrobić krok do przodu, poczuć wiatr, a później byłaby już tylko ulga. Jednak czy to jest tego warte? Czy stojąc na moście, warto zrobić ten jeden, ostatni decydujący krok. Wątpię. Opadłam na ziemię, a moja głowa powędrowała na kolana, które były przyciśnięte do klatki piersiowej. Teraz spokój mieszał się ze strachem. Od jutra mam być w nowej szkole, nowy Akademik, nowi ludzi, nauczyciele, zupełnie inne przedmioty. W poprzedniej szkole, nie umiałam nad sobą zapanować, chłopak przeze mnie wylądował w szpitalu, przeżył, a ja tego nie żałowałam. Jeszcze jedna taka wpadka, a nie będą mi szukać nowej szkoły, a poprawczaka. Wstałam z wilgotnej ziemi, po czym ruszyłam powolnym krokiem w stronę mieszkania. Teraz jest mi dobrze. Mieszkam sama z bratem, ojciec jest… w sumie to sama nie wiem gdzie. Podobno podróżuje, a ja widuje go na święta. Jose pracuje w dużej firmie, więc też często go nie ma, mam wtedy czas na przemyślenia, wtedy jest czas tylko dla mnie.
Czy wy też macie czasami ochotę wyrzucić swój budzik przez okno? Ja mam taką ochotę codziennie i gdyby nie fakt, że ten budzik jest również moim telefonem już dawno wylądowałby na trawie. Niechętnie podniosłam się, siadając na łóżku i przyglądając swojemu odbiciu. Patrzyłam tak przez jakiś czas, aż do mojego nosa doleciał przyjemny zapach smażonej jajecznicy. Czyli mój brat jest jeszcze w domu, czyżby śniadanie pożegnalne. Zabrałam swoje rzeczy i ubrałam się. Z walizkami zeszłam na dół od razu zabierając się za jedzenie. Oczywiście Jose zawiózł mnie pod Akademia, i tak nie miał innego wyboru. Stanęłam na dziedzińcu i rozejrzałam się. Budynek był ogromny, nie wiem czy będę umiała się przyzwyczaić. Całe życie mieszałam w małym domku, a tutaj proszę stoi przede mną zamek. Podniosłam walizki i ruszyłam w stronę drzwi, kiedy usłyszałam rozmowę dwóch osób. Dziewczyna o pięknych złotych włosach szła z uśmiechem obok chłopaka o całkiem podobnym kolorze.
- Cześć – powiedziała nagle do mnie z uśmiechem, nawet nie wiem, kiedy znalazła się tak blisko mnie. Odruchowo odskoczyłam lekko i spojrzałam na nią troszkę zmieszana
- Hej – odpowiedziałam po chwili
- Jestem Viveka, a to mój brat Orion – wskazała na chłopaka, który stanął obok niej
- Taiga – odpowiedziałam przyglądając im się, w sumie to oprócz włosów nie byli zbytnio podobni. – W sumie to powinnam iść się zameldować czy coś w tym stylu
- Coś w tym jest – zaśmiała się cicho – Wiesz, możemy Cię później oprowadzić
- My? – Chłopak spojrzał na mnie, a ta tylko lekko trąciła go łokciem
- To jak? – Mówiła, zupełnie tak jakby komentarz jej brata był zbędny lub też nieistotny. Jednak i tak nikogo tutaj nie znam, a warto byłoby poznać okolice
-Czemu nie – wzruszyłam ramionami
(Viveka,Orion?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz