Odchodząc poczułam wzrok chłopaka na sobie. Czemu on musi być tak cholernie wkurzający! Przysiadłam się do Toshiego.
- Hej, gdzie byłaś? - zapytał.
- Poszłam na spacer - posłałam lekki uśmiech w stronę kolegi. - Ty mieszkasz w pokoju Ciszy, nie?
- Noo.
- Tamten facet siedzący przy drzewie to twój nowy współlokator. Może z nim pogadasz i go zaprowadzisz do pokoju? - zaproponowałam. Nie żeby mi zależało na tym nowym, ale po prostu chciałam, żeby stąd zniknął, jak najszybciej. - Tylko nie mów, że ci to zaproponowałam.
- No okej, ale czemu?
- Nieważne, po prostu nie mów - odpowiedziałam wymijająco i popchnęłam Toshiego w stronę nowego. Po jakichś piętnastu minutach wrócił Toshiro, tyle że nie sam... Jęknęłam w duchu. Że też musiał go przyprowadzić.
- Tris, to jest David, David to jest Tris. Poznaliście się już? - zapytał Toshi.
- Taa... Miałam to (nie)szczęście go poznać - mruknęłam pod nosem, ale na tyle głośno, że obaj to usłyszeli. Chłopcy zagłębili się w rozmowie, a ja myślami odpłynęłam.
David?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz